I’m back

Witam z powrotem, na początku wypadałoby przeprosić za długą nieobecność na blogu. Dużo się działo u mnie w ostatnim czasie, przewinęły się przeze mnie 2 choróbska, zmiana fryzury, :D

  jak zapewne u wszystkich przygotowania do świąt, zaraz po świętach sylwester

i nareszcie chwila wytchnienia.

Przepraszam również zakochaną w psach, że nie wzięłam udziału w Liebster Blog Award do którego mnie nominowała.  :*

 

Sumienie uspokojone, więc mogę zacząć opowiadać co słychać u Mollci.                     Przerywnikami będą zdjęcia które pokażą jak obłędnie szybko rosła moja psinka w ostatnim czasie. :P

Molly ma za sobą pierwsze wizyty u weterynarza, które bardzo dzielnie znosiła.

Na pierwszej wizycie, na której mała miała być zaszczepiona okazało się, że ma nie do końca zrobione odrobaczenie i zamiast szczepienia robiliśmy odrobaczenie.

Taki stan rzeczy wymagał  tego żeby nie wychodzić z pieskiem na dwór, bo w tamtej chwili jej odporność była zerowa i dopiero po szczepieniu mogła zacząć wychodzić.  Więc Mollka była w domu, załatwiała się jak dobrze poszło na psie pampersy i nauka czystości (załatwiania się na dworze) została zawieszona, tak samo jak nauka chodzenia na smyczy.

Obecnie Piesek jest już po szczepieniu i na dniach będzie miał następne. Staram się z nią dużo chodzić nie tylko do parku ale i po mieście np. gdy idziemy po zapasy dla Molly.

Nauka chodzenia na smyczy idzie nam opornie, nie wiem czy to kwestia temperamentu, rasy, czy szczenięcej ciekawości, a może wszystkiego na raz. :p

Za to nauka czystości idzie całkiem dobrze. Od czasu do czasu zdarza się Mollce zrobić coś w domu, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej i w między czasie Molly nauczyła się też skakać.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku. :)

P.S

Jeśli ktoś mógłby mi coś poradzić odnośnie nauki chodzenia na smyczy, to byłabym wdzięczna.

Zakupy

Molly rośnie jak na drożdżach, nowych komend jej jeszcze nie uczę, ale stare systematycznie powtarzam, na smyczy chodzi lepiej, ale i tak dalej mam wrażenie, że lepiej się zachowuje jak jest luzem.Ćwiczymy też „Do mnie!” Molly wie o co chodzi,           ale czasem jak coś wącha to nie zauważa tego, że do niej mówię.

Ostatnio dostała kilka świetnych prezentów, muszę uważać żeby jej nie rozpieścić. :P Między innymi, nową inna w składzie karmę. Na tą karmę to chyba najbardziej reagowała, aż się ze szczęścia posikała. Molly nie lubi psich słodkości, ale jeśli chodzi o wszystko co z mięsem to je, aż się jej uszy trzęsą.                                                                               Oto prezenty:

Do tego jeszcze wczoraj zamówiliśmy śliczne posłanie.

Do tej pory Mollcia spała na trzech kocykach, a to dlatego, że nie byliśmy zdecydowani co do wielkości i wyglądu.

Ale przez ten czas w którym czekaliśmy dowiedzieliśmy się, że Molly bardzo lubi mieć głowę wyżej, dlatego ma posłanie z tym bocznym obramowaniem.

Pytanie do Was:                                                                                                               Jakich psich szamponów używacie i czy myjecie waszym psiakom zęby?                           Stoję przed zakupem i nie wiem jaki kupić, zastanawiam się też nad psią pastą do zębów.                                                                                                                                                   Dziękuję serdecznie zakochanejwpsach za rady które wcielam w życie i powoli przynoszą efekty. :)

p.s.                                                                                                                                             A tu jest filmik który w końcu skleiłam, nie najlepszej jakości, ale jest.


http://my-beagle.blog.pl/2013/11/04/postepy-i-problemy/

pozdrawiamy                                                                                                                              Ania & Molly

spacer nad Odrą

Wczoraj wzięliśmy Molly na spacer  nad Odrę, żeby się młoda wyhasała.

Dopóki nie doszliśmy, na łąki szła na smyczy, później na łąkach biegała już bez.               O dziwo podczas gdy na smyczy  w parku ciągnie i wydawać by się mogło, że jak się ją spuści to pobiegnie w długą i już się jej nie zobaczy, tak na łąkach będąc luzem trzymała się nas i raczej nie oddalała.

Jedyne co rozproszyło jej uwagę pod koniec to dorosły Beagle bicolor, który spacerował w oddali. Pomyślałam, że może jej mamę przypominał.

http://img15.imageshack.us/img15/2643/0ugd.jpg

Jeśli chodzi o nasze postępy z chodzeniem na smyczy to raczej ich nie widać, z sikaniem mniej więcej tak samo, jak ze smyczą. Za to ja mogę powiedzieć, że robię postępy, już bardziej rozpoznaję kiedy mój mały lejek szykuje się do sikania.

 

Dziś na wieczornym spacerze Molly poznała pierwszych czworonożnych przyjaciół.  Sunię Megan, która uwielbia chodzić swoimi drogami i jest ogromną indywidualistką. Biedna Megan od jakiegoś czasu męczy się z guzem na łapce, ale radzi sobie świetnie na trzech łapach i mając właściciela który się o nią bardzo troszczy maszeruje dzielnie na spacerach, nasz drugi kolega pozostaje bezimienny, Cocker spaniel  zmył się trochę wcześniej niż Megan i nie zdążyłam zapytać o imię . Mollka po mimo tego, że to była jej pierwsza konfrontacja z „obcymi” nie bała się jakoś mocno, może na początku się tuliła, później nawet sobie szczeknęła. :)

Molly na spacerze:

Jeśli chodzi o filmik który obiecałam, to cały czas pracuję nad nim.

 

Pozdrawiamy,                                                                                                                           Ania i Molly :)

Postępy i problemy

Postępy ze spaniem wyglądają następująco: Mollcia przywędrowała do sypialni,                 co prawda na podłogę, ale do sypialni. Noc z soboty na niedzielę, nie była fenomenalna. Kupa i siku na podłodze w korytarzu były, piszczenie i próby wchodzenia na łóżko też. Jeśli cały czas czyjaś  ręka zwisała z łóżka, było w miarę ok.,                                               ale i tak tę  noc zaliczamy do przyjemnych, bo oboje leżeliśmy w łóżku, a nie na podłodze w jadalni. Za to noc z niedzieli na poniedziałek była lepsza. Zamknęliśmy drzwi od sypialni, zrobiliśmy Mollci  mięciutkie posłanko, śpiącego psiaka położyliśmy, nawet nie drgnęła.       W nocy nie piszczała dużo, kupy i siku nie zrobiła,                                                                 tylko nas obudziła i mąż wyszedł z nią na dwór.

Niedzielę spędziliśmy u rodziców, gdzie mój pies znowu mnie zaskoczył.                       Tym razem jej ulubioną zabawą stało się czołganie pod ławą.                                               Wyglądało to komicznie, mogłabym ją porównać z pływająca żabą, lub jakąś foką.

Znów muszę was prosić o radę, otóż myślałam, że tego problemu mieć nie będę, ale myliłam się. Chodzi mi o ciągnięcie na spacerze. Na początku mój piesek chodził tylko pryz mnie, teraz mam wrażenie że ciekawość świata bierze górę.                                       Nie wiem jak ją nauczyć chodzenia przy nodze.

I muszę się jeszcze pochwalić w sobotę Molly wydała z siebie swój pierwszy szczek. :D

Wycieczka do „dziadków”

Wczoraj Mollcia odwiedziła z nami rodziców. Molly czuła się tam, jak ” ryba w wodzie”. Spała, bawiła się, znalazła sobie ulubioną zabawkę. :)
Rodzice mają duuuuży ogród mała biegała, ganiała, uciekała, chowała się w trawie i robiła wszystko co tylko można sobie wyobrazić.

a tak mniej więcej się zachowywała :)

Jeśli chodzi o postępy w odzwyczajaniu Molly od spania z nami to tej nocy mąż wylądował obok małej na podłodze w jadalni. Zobaczymy jak będzie wyglądała dzisiejsza noc.
Zazwyczaj jak zostawiamy ją samą to możemy liczyć się z tym, że siku i kupka będą zrobione.

Odnoszę wrażenie, że mój psiak jest „ czuły” na zmianę pogody, nie wiem czy to normalne. :P                                                                                                                             Dziś u nas za oknem było szaro i kropiło prawie cały dzień. Molly tylko jadła i zmieniała figury przez sen.

Pozdrawiam.

Przepuklina pępkowa- pierwszy poważny problem

Kilka dni temu odwiedziła minie i Molly moja przyjaciółka, szczęśliwa posiadaczka           Shih tzu z kilkuletnim doświadczeniem i to ona zwróciła naszą uwagę na ten problem….

 Ja nie powiem, że nie widziałam tego, ale myślałam że to po prostu „pępek” , ale nie. Przyjaciółka miała taki sam problem ze swoim maleństwem w jej przypadku z winy niedopatrzenia pieska po operacji przez weterynarza „Frotce” groziła śmierć.

Niestety nasz weterynarz jest w teraz na urlopie za granicą i nie mamy możliwości aby się z nim spotkać, dzięki Bogu jest to bardzo kompetentny lekarz. Wysłałam mu zdjęcia maleństwa i potwierdził to co mówiła moja przyjaciółka, powiedział  że operacja będzie konieczna ale musimy poczekać kilka tygodni bo piesek jest jeszcze za mały. No więc niby moje obawy są uspokojone, bo wiem co się z moją małą dzieje, ale bardzo się boję tego, że będzie miała operację.

Teraz kilka słów o naszej dzisiejszej nocy. Otóż maluch nie spał dziś z nami, za to mała spryciara sprawiła, że prawie całą noc spędziłam drzemiąc przy budzie z ręką w środku, mała piszczała jak była sama. Miejmy nadzieję, że dzisiejsza noc będzie lepsza. :)

 

 

Szczeniaczek w domu

Po nasz mały skarb jechaliśmy do Wrocławia, podroż powrotna pomimo tego, że trwała 2 godziny, upłynęła spokojnie, nasza Molly cały czas spała u mnie na rękach. Pierwsza noc bez mamy, nie była aż taka straszna, mogłoby się wydawać, zrobiliśmy naszemu pieskowi budę z kartonu do środka włożyliśmy kocyk i słoik z ciepłą wodą i od razu tam zasnęła. Następne noce już nie były tak różowe, jesteśmy teraz z mężem w takim momencie, że mała śpi z nami, mamy nadzieję, że uda się ją niedługo odzwyczaić.

Drugiego dnia zostałam cała obsikana, podczas wynoszenia malucha do parku…. szczęście w nieszczęściu nasz piesek nauczył się sikać na psie pampersy- maty do sikania, można je dostać w zoologicznym.

Co do upodobań kulinarnych, wciąga suchą karmę jak „odkurzacz”.

Dziś nauczyła się komendy : SIAD!, z czego jestem baaardzo dumna, rozumie też: CHODŹ TU!, wprowadzone zostało też: DAJ ŁAPĘ! to ostatnie nie uważam za nauczone dokładnie :)

Problem jaki mamy z naszym malcem to GRYZIENIE nie chodzi o meble tylko o gryzienie przy zabawie, jeśli ktoś z Was wie jak sobie z tym poradzić to proszę podzielcie się swą wiedzą ze mną.

Pozdrawiam wszystkich czytających. :)